sobota, 21 lutego 2015

5 „I know you're gold” [18+]

„Shor”
Przyjechałem do Los Angeles trzy godziny temu. Poszedłem do sklepu na małe zakupy. Nagle usłyszałem znajomy głos.
- Shor! Braciszku! Kopę lat! - To był Mark. Mój starszy brat. Ten mądrzejszy, ładniejszy, bardziej kochany. - Co tu robisz? - spytał.
- Przyjechałem w interesach - wyjaśniłem.
- Może wpadłbyś dziś do nas na kolację o szóstej? Stormie na pewno się ucieszy.
Stormie - doskonale pamiętam... Jedyna kobieta, którą szczerze kochałem. Była moją największą miłością. Z nią wszystko było magiczne - pierwszy pocałunek w deszczu, spacery brzegiem morza,  seks na tyłach samochodu. A potem wybrała mojego brata. Nigdy się z tym nie pogodziłem. Zerwałem z nim kontakt i wyjechałem na ponad 20 lat. Teraz nadszedł czas zemsty!
- Zgadzam się. - odpowiedziałem na pytanie Marka.
- To super! Do zobaczenia! - cieszył się jak przedszkolak.
- Do zobaczenia... - dodałem i wróciłem do wybierania towaru.

O umówionej porze wstawiłem się w domu brata. Stormie nadal wyglądała tak pięknie jak kiedyś. Ucałowałem jej dłoń, udając, że już nie mam jej za złe wyboru z przed lat.
- Poznaj nasze dzieci... To jest Riker, Rocky, Ryland... - Mark z dumą przedstawiał synów, a ja tylko czekałem kiedy ta wyliczanka się skończy. - Jest jeszcze Ross, ale wyjechał z przyjaciółmi na wycieczkę.
- "Boże! 4 synów... To się dopiero musieli naprodukować" - myślałem w duchu. Nagle do pokoju wbiegła jakaś dziewczyna. Jej włosy lśniły jak złoto, uśmiech miała taki promienny. Wyglądała jak anioł! Przypominała... no właśnie kogo?
 - A to jest Rydel. Nasza jedyna córka. Moje oczko w głowie. - dokończył Mark.
- Rydel... piękne imię. - ucałowałem dziewczynę w dłoń -  Jesteś taka podobna do matki. - blondynka uśmiechnęła się łagodnie. Mark by chyba oszalał gdyby coś się stało jego małej księżniczce. Gdyby ktoś mu ją odebrał tak jak on mi Stormie. Postanowiłem działać. Wpadłem na genialny pomysł jak ją zwabić.
- Kupiłem dom w LA. Postanowiłem tu zamieszkać i odnowić rodzinne więzi. - skierowałem te ckliwe teksty do Marka. Zawsze uważał, że rodzina jest najważniejsza i takie tam...
- To super, braciszku.- odpowiedział.
- Wiecie całe życie podróżowałem, a teraz zdrowie już nie to. Mam raka. Nie mam rodziny, dzieci... Przydałby mi się ktoś do pomocy. Ktoś kto by przyniósł zakupy, posprzątał... - dalej brnąłem w kłamstwach.
- To smutne. - Stormie uwierzyła w tą historyjkę. - Może będziesz wpadał na obiady do nas?
- Nie chciałbym sprawiać kłopotu...
- Ależ to nie kłopot! Jesteśmy rodziną. - dodała Stormie.
- A ja mogę robić wujowi zakupy i sprzątać w każdą sobotę - wtrąciła się Rydel.
- Zgoda! - uśmiechnąłem się do nich.
Na to tylko czekałem. Nie wiedziałem, że oszukanie ich pójdzie mi tak łatwo...

„Ross”
Wieczór spędziliśmy przy ognisku. Jedliśmy pieczone przysmaki i śpiewaliśmy, a ja dodatkowo grałem na gitarze.
Około 23 Raini i Calum poszli spać. Ja i Laura postanowiliśmy jeszcze się wykąpać w jeziorze, gdyż mimo tak późnej godziny było ponad 25°C. Chlapaliśmy się wodą i śmialiśmy. Po jakimś czasie Lau zrobiło się zimno, więc wyszła z wody i ruszyła do namiotu. Ja zrobiłem to samo. Usiadłem obok niej, okryłem ją ręcznikiem i przytuliłem. Siedzieliśmy tak w ciszy. W pewnym momencie wpadłem na genialny pomysł. Chwyciłem moją ukochaną gitarę Lunę i zacząłem grać. Moim zdaniem ten utwór idealnie opisywała Lau. Zaśpiewałem brunetce tylko fragment, który najbardziej do niej pasował.

You'll never be far, I'm keeping you near
Inside of my heart, you're here
Go on, it's Gotta be time, you’re starting to shine
‘Cause what you’ve got is gold
I know you’re gold oh
I know I know
I don’t need the stars in the night
I’ve found my treasure
All I need is you by my side
So shine forever, gold
I know you’re gold oh
I know you’re gold

Laura „wyrwała” mi z ręki gitarę i odłożyła ją na bok. Przytuliła się do mnie i delikatnie pocałowała. Zaczęliśmy się rozbierać. W między czasie wymienialiśmy gorące pocałunki… Przypomniał mi się wtedy jeden ze wpisów, który przeczytałem w pamiętniku mojej mamy. Był o jej pierwszej nocy... I o jakimś tam Shorze. Nigdy nie miałem odwagi się jej spytać kim on jest.
- Rossy. O czym rozmyślasz, kochanie? – dopiero głos Laury przywrócił mnie do rzeczywistości.
- A o niczym… - odparłem.
- O czymś myślałeś? Mnie nie okłamiesz.
- O Tobie kotuś. – skłamałem, bo przecież nie mogłem jej powiedzieć, że przypomniało mi się co moja matka pisała w pamiętniku i zastanawiam się kim był Shor.
- Jesteś taki uroczy. – cmoknęła mnie w nosek.
- A Ty taka piękna nago… - też ją cmoknąłem w nosek.
- Oj, nie przesadzaj... Wcale nie jestem taka piękna…
- A właśnie, że jesteś. – pocałowałem ją namiętnie i nie dałem jej nic więcej powiedzieć. Przytuliłem ją mocno.

„Laura”
Ross tulił mnie i co jakiś czas cicho szeptał do ucha „kocham Cię”. Nasze delikatne pocałunki szybko zmieniły się w bardzo namiętne, pełne pożądania. Było mi naprawdę dobrze. Nawet się nie zorientowałam kiedy Rossy „wszedł” we mnie. Zrobił to tak delikatnie, jakby bał się, że coś mi zrobi. Prawie zawsze traktował mnie jak bym była z porcelany. Podobało mi się to, że był taki czuły i troskliwy w stosunku do mnie. Z takim kimś chcę spędzić resztę mojego życia…


------------------------
Witam Was serdecznie.
Fragment "oczami Shora" w dzisiejszym rozdziale pisała kochana Rikeroholic <3
która doskonale wie co czują psychopaci ;)
Pamiętajcie, że ma ona dziś nowy rozdział na swoim blogu Let's Not Be Alone.
Piosenka z rozdziału: Owl City "Gold"
Pozdrawiam i do napisania <3

czwartek, 19 lutego 2015

4. „Ile gwiazd na niebie, tak bardzo kocham Ciebie…”

„Ross”
Specjalnie wstałem wcześniej. Spakowałem kilka potrzebnych rzeczy i zszedłem do kuchni na śniadanie.
- Hej! – przywitałem się.
- Hej Rossy! – odpowiedzieli wszyscy oprócz Rika. Ciekawe co tego ugryzło.
Wziąłem talerz i sztućce. Usiadłem do stołu. Zjadłem razem z rodziną, a  następnie pozmywałem po sobie.
- Ja już będę uciekać. – ucałowałem mamę i Delly w policzek. Zabrałem swój plecaczek i wystawiłem rower z garażu. Raini i Calum już byli. Chwilę poczekaliśmy na Laurę. Gdy dotarła wyruszyliśmy.

„Laura”
Dotarliśmy na miejsce. Widoki były niesamowite. Ross rozbił namiot i zostawił w nim torby. Słońce świeciło. Było bardzo gorąco, więc poszliśmy wykąpać się w jeziorku.

Około 14 zrobiliśmy „obiad”. Siedzieliśmy i gadaliśmy.
- Ty jesteś zazdrosna o Lunę! – krzyknął Ross do mnie i tak zaczęła się kłótnia.
- Wcale nie! – też podniosłam głos.
- A właśnie, że tak!
- Właśnie, że nie! – wrzasnęłam i uderzyłam go z całej siły w policzek.
- Jeszcze raz mnie uderzysz to…
- To co mi zrobisz?
- To Cię zabiję…
- A Ty wiesz, że można iść za to do kicia?
- Mrrr… Powiedziałaś do mnie kicia.
- Chodziło mi o więzienie idioto. – uderzyłam go w drugi policzek. Lynch przerzucił mnie sobie przez ramię i wyniósł w głąb lasu. Posadził mnie na kamieniu. Sam usiadł obok.
- Przyznaj się… Jesteś zazdrosna o Lunę.
- Wcale, że nie!
- Spokojnie Lau… Ja wiem, że Ty jesteś zazdrosna…
- Wcale nie!
- Jesteś zazdrosna, ale nie masz o co. Luna to moja ulubiona gitara, gdyż dostałem ją na święta od rodziców.
- Ale Ty kochasz ją bardziej niż mnie!
- To nieprawda. Ciebie kocham bardziej
- Nie wierzę Ci Ross! – krzyknęła.
Mocno ją przytuliłem i pocałowałem namiętnie.
- Ile gwiazd na niebie, tak bardzo kocham Ciebie… - szepnął mi do ucha i pocałował w nie.
- Nie wiedziałam, że jesteś takim poetą. – zaśmiałam się i spojrzałam mu głęboko w oczy. Lynch wstał i podał mi rękę. Gdy wstałam, pociągnął mnie, że wpadłam mu w ramiona. Rossy pocałował mnie i wrócił ze mną do naszych przyjaciół.

„Calum”
Nie minęło nawet 5 minut, a Ross i Laura już się pogodzili. To musi być prawdziwa miłość.
- To co robimy nasze gołąbki? – spytałem ich.
- Przygotowujemy ognisko. – oznajmił Ross. Wszyscy zabraliśmy się do roboty.


-------------------------------
Hejka!
Mam dla Was świetną wiadomość.
Rozdziały będą pojawiały się częściej. Zazwyczaj co 2-3 dni.
Akcja powoli się rozkręca... Zobaczycie co wydarzy się w następnych rozdziałach ;)
Pozdrawiam i do napisania <3

wtorek, 17 lutego 2015

3. „Bujaj się, bujaj się…”

„Rydel”
Na propozycję Ratliffa parsknęłam śmiechem. Wstałam z kanapy i stanęłam za Ellem. Chwyciłam miotłę i zdzieliłam go przez łeb.
- Miałeś na głowie pająka. Musiałam go zabić. – odpowiedziałam z niewinnym uśmieszkiem.

„Ross”
Dogoniłem Lau tuż przed jej domem. Spróbowałem z nią porozmawiać, ale ona się nie dała.
- Bujaj się, bujaj się. Nie zobaczysz więcej mnie… - zaśpiewała i ruszyła przed siebie. Całą tą sytuację widział Rocky. Podszedł do mnie i poklepał po ramieniu.
- Przez Ciebie R5 straci fanów, bo robisz niepotrzebne afery z Lau. – rzucił beznamiętnie. – Chodź do domu, brat.
Zrezygnowany wróciłem z Rockym do domu. Przebrałem się i poszedłem pogadać z Rydel.
- Cześć siostra. - przytuliłem ją.
- Hej Rossy. Co jest?
- Nic... Lau nie chce jechać ze mną na wycieczkę...
- Nie smutaj się. Idź do niej. Może ją przekonasz.
- No nie wiem... - mruknąłem. - A Tobie co jest? - dopiero teraz zauważyłem dziwne zachowanie u Delly.
- Nic, nic... Po prostu Ell składał mi oferty matrymonialne. - zaczęła się śmiać.

„Laura”
Wściekła wróciłam do domu. Zdjęłam buty i usiadłam w swoim pokoju. Moje rozmyślenia przerwał głos Van.
- Co jest Lau? - spytała.
-Nic. Ross chciał mnie zabrać na wycieczkę rowerową...
- I jeszcze mi powiesz, że się nie zgodziłaś?
- A co Ty myślałaś!? - podniosłam głos.

„Ross”
Ogarnąłem się trochę i ruszyłem do Lau. Co ja mam jej powiedzieć. „Pojedź ze mną na tą wycieczkę. Będziemy się kochać pod gwiazdami...”. Nie... To odpada. Na pewno się nie zgodzi.
W drzwiach minąłem się z Van. Wszedłem do pokoju Marano. Zobaczyłem ją leżąca na łóżku. Pojedyncze łzy spływały po jej policzkach.
- Co jest kochanie? - spytałem czule, usiadłem obok leżącej brunetki i delikatnie pogłaskałem po plecach.
- Nic... Zraniłam chłopaka, którego kocham... - żaliła się.

„Laura”
Ktoś usiadł koło mnie i głaskał po plecach. Myślałam, że to tata. Obróciłam się by go przytulić. Byłam szokowana. To nie był mój tata, tylko Ross.
- O kim mówiłaś? - spytał.
- A o takim jednym przesłodkim blondynku... - zarumieniłam się.
- Czyżby o mnie?
- Nie... - próbowałam się wykręcić. Ross patrzał na mnie. - Tak, o Tobie, skarbie. – Ross cmoknął mnie w policzek.
- To może nauczę Cię jeździć na rowerze… - zaproponował zakręcając pasemko moich włosów na palec.
- No nie wiem… To chyba nienajlepszy pomysł…
- Lau, nie daj się prosić… - zrobił szczenięce oczka i smutną minkę.
- Nie. Ja i tak się nie nauczę w jeden dzień.
- Ale Lau… - zrobił jeszcze smutniejszą minę i mocno się do mnie przytulił. – Proszę…
- No dobra. Jak chcesz to spróbuj. Ale jestem pewna, że to się nie uda.
- Jak się nie uda to pojedziemy tandemem. I koniec dyskusji. – cmoknął mnie w usta i uśmiechnął. Też go pocałowałam. Odwzajemnił to. Po chwili całowaliśmy się w najlepsze, a Ross zabrał się za zdejmowanie mojej koszulki. Ja zrobiłam to samo. Ross właśnie miał odpiąć mój stanik, gdy do pokoju wszedł mój tata.
- Przeszkadzam Wam? – spytał. – To ja już pójdę, a Wy produkujcie wnuki dla mnie. – oznajmił i zamknął drzwi.
- Czy on myślał, że my… - zaczął Ross.
- Będziemy teraz seksić się… - wtrąciłam.
- Żeby on miał wnuki? – dokończył Rossy.
- Chyba tak. – pokiwałam głową. – To co? Ubieramy się i idziemy uczyć mnie jazdy na rowerze? – szybko zmieniłam temat.
- Tak. – odpowiedział Rossek i ubrał swoją koszulkę.

„Ross”
Około 21 odprowadziłem Laurę do domu. U siebie byłem chwilę później. Lau nie nauczyła się jeździć, więc jutro jedziemy tandemem.
- Już jestem! – krzyknąłem od wejścia.
- Chodź na kolację Rossy. – zawołała mnie mama. Umyłem ręce i przyszedłem do kuchni.
- Wszyscy już dawno temu zjedli. – oznajmiła. – A tak w ogóle… Gdzie tak długo byłeś? – spytała.
- U Laury. Uczyłem ją jeździć na rowerze. – odpowiedziałem mamie i zabrałem się za jedzenie kanapek z dżemem.


----------------------------
Hejka!
Co tam u Was? Ja wczoraj zaczęłam ferie.
Piosenka z rozdziału to After Party "Bujaj się"
Pozdrawiam i do napisania <3

czwartek, 12 lutego 2015

2. „Propozycja”

„Ross”
Skończyłem pracę. Postanowiłem przedstawić Laurze moją propozycję. Calum i Raini już się zgodzili na wyjazd.
- Lau poczekaj! – zawołałem za nią, gdyż wyszła przede mną z planu i ruszyła do domu. Miała słuchawki na uszach, więc nie słyszała co do niej wołałem. W takim wypadku musiałem pobiec za nią.

„Alex”
Podczas naszego babskiego dnia, zrobił się ogromny bałagan. Po za tym, Ryland ukradł nam ciastka i w pogoni za nim, rozwaliłam sobie kolano. Gdy Delly robiła mi opatrunek, do domu wróciła jej mama.
- Co takiego tu się stało!? Huragan przeszedł!? A może III wojna światowa się rozpętała!? – krzyczała pani Lynch.
- To Ryland. – Sav zwaliła na swojego chłopaka.
- Ryland zrobił bałagan, a wy go posprzątacie. Zrozumieliśmy się?
- Tak. – odpowiedziałyśmy wspólnie.
Gdy Stormie opuściła dom zaczęłyśmy „sprzątać”.

„Laura”
Szłam do domu. W pewnym momencie dogonił mnie Ross. Zdjęłam słuchawki z uszu i spojrzałam na Lyncha.
- Czego chcesz? – spytałam od niechcenia.
- Chciałem. Zaproponować Ci. Wycieczkę rowerową. Jutro. Dziesiąta. Pod moim domem. – mówił robiąc krótkie przerwy by złapać oddech. W końcu biegł za mną dobre 20 minut.
- Nie mogę… - odpowiedziałam mu. – Muszę pomóc Van…
- Nie wykręcaj się. Oboje wiemy, że Vanessa wyjechała…

„Ellington”
Postanowiłem pójść do Lynchów. Drzwi były otwarte, więc wszedłem. W salonie zobaczyłem Rydel tańczącą z miotłą.
- Ell!? – krzyknęła zdziwiona.

„Ross”
- Ja już wiem dlaczego nie chcesz jechać! – krzyknąłem olśniony. – Ty nie umiesz jeździć na rowerze!
- To nie prawda! – oburzyła się Lau.
- Nie kłam Lau. Tylko robisz z siebie idiotkę i to w centrum miasta.
- Ja nie kłamię!
- A właśnie, że kłamiesz. Tylko winni się tłumaczą.
- A co mają winni do mnie?
- To Ty kłamiesz.
Wykłócaliśmy się przez dłuższy czas i nic nie ustaliliśmy. Laura wściekła się jeszcze bardziej i biegiem ruszyła przed siebie.

„Rydel”
Po dłuższym czasie w domu zapanował spokój. Alex zrobiła herbatę, a Sav wyjęła ciasteczka. Siedzieliśmy w czwórkę: ja, Alex, Sav i Ell. Patrzeliśmy na siebie i milczeliśmy. W pewnym momencie Ratliff wyskoczył z ofertą matrymonialną do mnie.
- Wyjdziesz za mnie? – spytał ni stąd ni z owąd.


---------------------------
Hejka!
Dziś w rozdziale dużo się działo.
Jak myślicie...
Laura pojedzie z przyjaciółmi czy zostanie w domu?
Rydel przyjmie oświadczyny czy nie?
Odpowiedzi już w następnym rozdziale.
Pozdrawiam i do napisania <3

sobota, 7 lutego 2015

1. „Iskierka nadziei”

„Rydel”
Wróciłam do domu. Usiadłam z litrowym pudełkiem lodów czekoladowych przed telewizorem i włączyłam jakieś romansidło. Po chwili do drzwi zapukały moje koleżanki.
- Delly! – krzyknęła Sav i przytuliła mnie.
- Co Ty taka smutna? – spytała Alex.
- Luke mnie rzucił.
- My już coś na to poradzimy. Może babski dzień?
- Dajcie spokój… - marudziłam.
- Delly,  nie daj się prosić…
- No dobra. Co robimy na początek?
- Paznokcie! – krzyknęła Sav.

„Ross”
Siedziałem w swojej garderobie na planie, gdy do głowy wpadł mi pewien pomysł. Zabiorę ekipę na wycieczkę rowerową. Ruszyłem pogadać z Calumem.
- Hej! – zawołałem. – Masz ochotę pojechać na wycieczkę rowerową? Zabierzemy Raini i Lau…

„Ellington”
Wróciłem do domu. Wszedłem do kuchni.
- Cześć mamo. – cmoknąłem ją w policzek.
- Cześć synuś. Umyj ręce i siadaj do stołu. Zaraz podam obiad.
Szybko umyłem ręce i wróciłem do kuchni.
- Co na obiad? – spytałem siadając do stołu.
- Kotlet.
Wtedy do domu wrócił tata. Zajął miejsce obok mnie. Mama podała obiad. Siedzieliśmy w ciszy kiedy postanowiłem się podzielić wesołą wiadomością, która obudziła we mnie iskierkę nadziei.
- Rydel rozstała się ze swoim chłopakiem. Jak myślisz mamo… Mam u niej szansę?
- Chyba tak. – odpowiedziała mi mama.
Ojciec nie był zbyt zadowolony. On chyba nie toleruje mojej Delluni…

-------------------------
Hejka.
Pierwszy rozdział dość krótki.
Wczoraj byłam z klasą w muzeum. Było nudno i zimno.
W środę idę z klasą do kina na "Carte Blanche".
Pozdrawiam i do napisania <3

czwartek, 5 lutego 2015

„Prolog”

Wszyscy twierdzą, że jestem grzeczny, ale to nie prawda. Potrafię równo nabroić. Mają mnie za maminsynka, gdyż nigdy nie miałem dziewczyny, bo mamusia mi nie pozwalała.
Teraz nadszedł czas by coś zmienić w moim życiu. Postanowiłem znaleźć sobie dziewczynę…


Jestem Ross Lynch, a to moja historia.


-----------------------
Witam Was po krótkiej przerwie i zapraszam na nową historię.
Zajrzyjcie do zakładki "Bohaterowie".
Możecie już zadawać pytania w zakładce "Pytanka do bohaterów".
Z góry informuje, że w niektórych rozdziałach niezbędna była pomoc Rikeroholic ;)
Pozdrawiam i do napisania <3

niedziela, 25 stycznia 2015

Informacja

Oficjalny start bloga: 5 luty :)
Jak Rikeroholic pomoże ;)

Do napisania ~ Wiki R5er