wtorek, 10 marca 2015

12. „Rzeźba Vanessy”

„Riker”
- Vanessa? – spytałem. Nie otrzymałem odpowiedzi. Postanowiłem jeszcze raz się przyjrzeć postaci. „Hmm… Rzeźba Vanessy… Sprzedam ją za jakieś 2000$...” pomyślałem i zapakowałem nieruchomą postać do bagażnika.

„Vanessa”
Otworzyłam oczy. Siedziałam między tymi samymi co w magazynie pudłami. Zmieniło się to, że to nie był magazyn tylko bagażnik. Zauważyłam różnicę, gdyż było ciaśniej i „pomieszczenie” się przemieszczało. Jechaliśmy z bardzo dużą prędkością, więc przy gwałtownym hamowaniu wszystkie pudła zwaliły się na mnie. Szybko je ułożyłam na miejsce i wróciłam do swojej wcześniejszej pozycji. Zamknęłam oczy i w duszy modliłam się o to, by ta podróż się skończyła.

„Riker”
Przyjechałem do sklepu z grami. Zabrałem pudła i wszedłem do pomieszczenia.
- Dzień dobry. Jest kierownik? – spytałem.
- Tak. Siedzi u siebie.
Ruszyłem do kierownika sklepu.
- Dzień dobry. To ja. Riker Lynch.
- O Riker. Co dziś przywiozłeś.
- Pełno gier. Kupiłem je na aukcji magazynowej. Zobacz sobie i powiedz ile mi za to dasz.
Kierownik przejrzał kartony.
- 6000$.
- Zgoda. – zaproponował więcej niż myślałem. Dał mi gotówkę do ręki. Pożegnaliśmy się i ruszyłem dalej. Teraz do sklepu RTV i AGD, by sprzedać lodówkę. Kierownik tamtego sklepu zaoferował mi 400$ za lodówkę. Oczywiście się zgodziłem. Myślałem, że mniej za gry i tą lodówkę zarobię. Ciekawe za ile sprzedam rzeźbę Van.
Pojechałem na targ. Zabrałem figurkę z bagażnika i ruszyłem do straganu kumpla.
- Mogę sprzedać u Ciebie tą piękną rzeźbę?
- Okay, ale dajesz mi 25$ za użyczenie straganu.
- Dobra, dobra. – wyciągnąłem 25$ z kieszeni i dałem koledze. Teraz tylko sprzedać Van.

„Ross”
Ćwiczyliśmy z Laurą do filmu Delly. Jedyne co mieliśmy do ćwiczenia to sceny łóżkowe, bo to jedyne sceny, w których jesteśmy oboje.
- Można? – spytała Rydel.
- Jasne Delly. – rzuciłem ubierając koszulkę. – Właśnie skończyliśmy ćwiczyć do twojego filmu. – oznajmiłem i spojrzałem na Laurę. Uśmiechnąłem się do niej. – A tak właściwie to co od nas chcesz? – spytałem siostrę.
- Pomożecie mi upiec ciasto? Mama kazała mi przygotować ciasto i kolację, bo Andre przyjdzie.
- Pomożemy. I tak nie mamy co robić. Nie Lau?
- Właśnie. Nie mamy co robić, więc Ci pomożemy.
Zeszliśmy razem do kuchni i zabraliśmy się do pracy.

„Riker”
Dużo ludzi kręciło się w tą i z powrotem. W końcu podszedł do nas jakiś arab.
- Za ile ta rzeźba? – spytał i wskazał na figurkę Van.
- 2000$. – oznajmiłem.
Arab dał mi 3000$.
- Reszty nie trzeba. – oznajmił.
- Dziękujemy za zakupy u nas i zapraszamy ponownie. – powiedziałem miło i podałem arabowi rzeźbę Vanessy.


----------------------------
Witam Was serdecznie.
Dziś większość rozdziału z perspektywy Rikera.
W następnym rozdziale Rydel będzie kręcić swój film. Tego nie możecie przegapić ;)
Teraz akcja trochę się rozkręca. Czekajcie na next i głosujcie w ankiecie :)
Pozdrawiam i do napisania <3

niedziela, 8 marca 2015

LBA

Zostałam nominowana przez Rikeroholic z bloga: http://r5-interaktywnyblog.blogspot.com. Dziękuję <3

Oto pytania od niej:
1. Jaką porę roku lubisz najbardziej?
Lato i zimę :)

2. Wolisz książki czy ich ekranizacje filmowe?
To zależy. Są książki, które lubię tak samo jak ich ekranizacje i są książki, które wolę od filmów.

3. Stresujesz się kiedy musisz wystąpić publicznie?
Nie. Przez tyle lat występów szkole zdążyłam się przyzwyczaić.

4. Należysz/należałaś raczej do dobrych czy słabych uczniów?
Należałam i należę do tych dobrych uczniów.

5. Wolisz blondynów czy brunetów?
Blondynów.

6. Gdybyś miała wybór wolałabyś mieszkać na wsi czy w dużym mieście?
Chyba na wsi, gdyż jest tam wiele ciekawych zajęć i piękne widoki.

7. Lubisz koty?
Bardzo.

8. Czy uważasz, że Rydel Lynch jest ładna?
Oczywiście.

9. Co lub kto motywuje Cię do pisania rozdziałów?
Komentarze i... muzyka Disco Polo ;)

10. Czy krytyka zniechęca Cię do pisania?
Nie. Dzięki krytyce przynajmniej wiem co muszę poprawić.

11. Co myślisz o moim psie? (zdjęcie poniżej)


Myślę, że jest całkiem ładny i idealny dla alergików ;)
Po za tym to jest też mój pies, więc mogę dodać, że nawet go lubię ;)


Ja nominuję:

Oto pytania ode mnie:
1. Wolisz psy czy koty?
2. Jakiej muzyki słuchasz (pop, rock, disco polo itd.)?
3. Jakie blogi poleciłabyś mi?
4. Czytasz jakieś młodzieżowe czasopisma? Jeśli tak to jakie.
5. Wolisz fast foody czy zdrową żywność?
6. Piszesz rozdziały na bieżąco czy dużo czasu przed publikacją?
7. Jakie masz hobby (poza blogowaniem)?
8. Gdzie najczęściej kupujesz ubrania (w markowym sklepie, na giełdzie, w sklepie z odzieżą używaną itd.)?
9. Lubisz czytać książki? Jeśli tak to jaki typ (przygodowe, romanse itd.).
10. Jak często wchodzisz na bloggera?
11. Na jakich portalach społecznościowych (facebook, twitter, ask itd.) masz konta?


Ode mnie to wszystko.
Pozdrawiam i do napisania <3

11. „Aukcja”

„Vanessa”
Skończyłam pracę około 2 w nocy. Jakiś pan obserwował mnie przez cały czas. Później, gdy wychodziłam, zaproponował mi, że mnie podwiezie. Zgodziłam się, gdyż byłam bardzo zmęczona. Po nie całych pięciu minutach jazdy zasnęłam. Obudziłam się nad ranem w...

„Damiano”
Vanessa nie wróciła na noc. Jak zwykle, odkąd pracuje w tym klubie. Zrobiłem żonie śniadanie i pojechałem do magazynów na aukcję. Po za tym umówiłem się tam z Shorem.

„Shor”
Zamknąłem magazyn i poszedłem czekać na Damiano na parkingu. Chwilę przed nim przyjechał jakiś inny czarny samochód. Wysiadł z niego wysoki blondyn.
- Riker? - spytałem lecz nie otrzymałem odpowiedzi. Blondyn w okularach przeciwsłonecznych ruszył przed siebie, nie zwracając uwagi na moje zapytanie.

„Riker”
Pojechałem na aukcje magazynowe, bo spodobało mi się to, gdy oglądałem program o tym w telewizji. Na parkingu był wujek Shor. Nie odpowiedziałem mu nic tylko poszedłem do magazynów, gdzie była reszta ludzi.

„Damiano”
Przybyłem na miejsce. Przywitałem się z Shorem i ruszyliśmy w stronę tłumu i magazynów.
- Oficjalnie rozpoczynamy pierwsze w LA aukcje magazynowe. - oświadczyłem.
- Oto pierwszy magazyn. - oznajmił Shor i otworzył jeden z magazyn.
Ludzie licytowali się w najlepsze

„Riker”
Przyglądałem się co jest w magazynie. Zaciekawiły mnie duże pudła.
- Kto da 100$! - krzyknął Shor. Zgłosił się jakiś facet.
- 200$! - podbiłem cenę.
- 1000$! - krzyknęła jakaś baba.
- 1000$ po raz pierwszy, po raz drugi...
- 1500$! - zaoferowałem.
- 1500$ po raz pierwszy, po raz drugi. Sprzedane za 1500$.
Jest! Udało się.
- Dziękujemy i zapraszamy na kolejne aukcje.

„Vanessa”
Obudziłam się w jakimś zimnym magazynie. Przeciągnęłam się i wstałam. Oprócz mnie nie było tu ani jednej żywej duszy. Nagle usłyszałam jak ktoś otwiera magazyn. Przestraszona usiadłam w kącie. Skuliłam się i zamknęłam oczy.

„Shor”
- Zobacz ile zarobiliśmy… - pokazałem Damiano plik banknotów.
- Najwięcej zapłacił ten blondynek w okularach…
- To chyba był Riker…
Dyskutowaliśmy.
- 1500$, 600$... – wymieniałem kwoty. – Razem 4170$ za pięć, prawie bezwartościowych magazynów…
- To świetnie. Dzielimy się na pół i ja uciekam. Obiecałem Ellen, że pójdę z nią do jej rodziców.
- To okay. – szybko podzieliłem pieniądze.
-  2085$ dla Ciebie. – podałem Damiano należną mu część.

„Riker”
Otworzyłem magazyn. Wziąłem jedno z pudeł.
- Gry na PC… Zejdą za jakieś 10$ sztuka. Jest ich sto, więc mam już 1000$. – odłożyłem pudło i wziąłem kolejne.
- Znów gry. Też sto sztuk. Zejdą za 15$ sztuka…
Wyjmowałem kolejne kartony i liczyłem zarobek.
- Simsy 4. Całe 50 sztuk. Zejdą za jakieś 30$.
Rozpakowałem pudła. Za same gry zarobiłem 5000$.
Przeglądałem dalej magazyn. Stara lodówka. Działająca… Zejdzie za jakieś 300$.
W rogu zobaczyłem jakąś postać. Przyjrzałem się jej.
- Vanessa? – spytałem.


------------------------
Hejka.
Wiem, że w rozdziale mało się działo, ale i takie rozdziały muszą być.
A teraz szczerze. Podoba się Wam rozdział? Bo mi nieszczególnie.
Przypominam o głosowaniu w ankiecie z boku.
Pozdrawiam i do napisania <3

piątek, 6 marca 2015

10. „Pomysł Rydel”

„Shor”
Minęło kilka dni od spotkania w klubie nocnym. Rydel odwiedzała mnie jak zawsze. Nie miała mi za złe tego kłamstwa. Damiano wydzwaniał co chwilę i pytał o jakieś nieistotne dla naszych interesów drobnostki. Dziś postanowiłem ponownie udać się do klubu i zabrać stamtąd córkę Damiano, by później wystawić ją na aukcji. Ktoś zapukał do moich drzwi. Otworzyłem je i zobaczyłem jakiegoś blondyna.

„Rydel”
Skończyłam pisać scenariusz do mojego filmu. Teraz siedziałam z laptopem i robiłam plakat, który będzie go reklamować. Ciekawe ile zarobię na tej produkcji… Ile nagród za to zgarnę…

„Ross”
Wybrałem się do wuja Shora. Chciałem coś z nim wyjaśnić.
- Cześć wujku! – przywitałem zdziwionego wuja.
- Ross? – spytał.
- Tak, to ja. Wpadłem się spytać czy nic nie potrzebujesz?
- Jedzenie mam, w domu czysto, bo Rydel wczoraj sprzątała… Jedyne czego potrzebuje to towarzystwo. Wejdziesz na kawę?
- Chętnie, ale na herbatę, bo za kawą nie przepadam.
Poszedłem do kuchni. Zaparzyłem herbatę dla siebie i kawę dla wuja. Z zamrażalnika wyjąłem pudełko lodów. Nałożyłem je do specjalnych pucharków. Nałożyłem też trochę bitej śmietany i posypałem czekoladą. Ustawiłem wszystko na tacy i zaniosłem do salonu, gdzie siedział Shor. Postawiłem tacę na stole i usiadłem obok wujka.
- Jak tak zdrówko? – spytałem.
- Dobrze… Ostatnio trochę mi się poprawiło. To chyba ta zmiana klimatu… Macie tu takie czyste powietrze…
Rozmawialiśmy dość długi czas.
- Mogę Cie o coś spytać?
- Tak Ross.
- Powiedz mi.... Czym się teraz zajmujesz?
- Różne interesy… Długo by było wszystkie wymienić.
- A współpracujesz z Damiano Marano? Podobno Delly widziała Was razem…
- Tak. Głównie z nim.
- Aha… Ale to nie jest nic nielegalnego?
- A po co Ci to wiedzieć?
- Wie wuj… Moja dziewczyna słyszała waszą rozmowę. – zauważyłem lekkie zdenerwowanie u Shora.
- Jaką rozmowę?
- Słyszała jak rozmawialiście przez telefon o jakiś nielegalnych interesach…
- Jakoś ja tego nie pamiętam.
- To było tego samego dnia, co Rydel widziała was razem w klubie…
- Przypominam sobie co nie co… Ale wiesz… Mam sklerozę i często zapominam o różnych sprawach… - próbował mnie okłamać, lecz ja się nie dałem. Potrafię rozpoznać kiedy ktoś kłamie.
- Niech wuj nie kłamie. Ja nie jestem aż tak łatwowierny jak moi rodzice i rodzeństwo…
Wuja zamurowało. Sądził, że ja też się nabiorę… I tu się pomylił.

„Rydel”
Poczekałam aż wszyscy będą w domu. Nawet Ellington. Siedziałam z braćmi i Laurą. Gdy dołączył do nas Ell postanowiłam przedstawić mój genialny pomysł.
- Zebrałam Was tutaj, aby przedstawić Wam mój genialny pomysł. Nie przedłużając. Wszyscy tu zgromadzeni macie główne role w moim filmie, a Ryland jest reżyserem! – krzyknęłam podekscytowana i pokazałam im plakat. Ich miny były bezcenne.


- Zabójstwo Ellingtona… - Ross przeczytał na głos tytuł. – Ciekawie się zapowiada. – dodał.
- Tu macie scenariusze. – dałam każdemu kilka kartek z tekstem. – Zaznaczyłam każdemu z Was jego rolę, by było Wam łatwiej się uczyć. Na planie widzimy się już w sobotę. – oznajmiłam i poszłam do kuchni zrobić sobie kanapkę.


-----------------------------------------
Hejka!
Dziś w rozdziale głównie o Rydel. Był też Shor.
Co sądzicie o pomyśle Rydel?
Jak pewnie zauważyliście dodałam ankietę. Zapraszam do głosowania.
Pozdrawiam i do napisania <3

środa, 4 marca 2015

9. „Kochanie nie mów nie” cz.2

„Rydel”
- Co tu robisz? - spytał mnie wuj.
- A Ty co tu robisz? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Wyszedłem z kumplem na piwo. A co? Zabronisz mi?
- Tak. Przecież wujek jest chory... A po za tym koledzy mieli przyjść do Ciebie...
- Serio tak mówiłem?
- Tak wuju. Jeszcze dzwoniłeś by mnie o tym poinformować.
- Jakoś sobie tego nie przypominam. - wyjął z marynarki cygaro. - No widzisz... Chory kręgosłup, rak i do tego jeszcze skleroza...

„Riker”
Przyszedłem z braćmi do klubu około 23. Przy barze ktoś się bił. Podeszliśmy bliżej. Przecież to Ell i...
- Wujek Shor? Dlaczego bijesz naszego perkusistę?
- To Wasz perkusista? A to przepraszam.
- A mogę się spytać dlaczego go biłeś?
- Ten szczeniak zarzucił mi, że okłamuję Rydel. A to nieprawda. Ja po prostu mam sklerozę. - tłumaczył się.
- Chodźmy stąd Delly. - zarządził Ellington, objął moją siostrę ramieniem i wyszedł z nią z klubu.

„Rydel”
Opuściłam klub i razem z Ellem skierowaliśmy się do domu.
- Co Ty na to? Ty, ja, twoje łóżko... Seks do rana...
Zaczęłam się zastanawiać.
- Kochanie nie mów nie...
Wtedy spotkaliśmy Rossa i Lau, więc mu nie odpowiedziałam. Chłopaki spokojnie sobie rozmawiali lecz, gdy tylko przekroczyliśmy próg w drzwiach frontowych zaczęli się kłócić. Ell przyniósł Lunę.
- Słyszałem, że wszystkie twoje gitary to twoje Rossogitarątka z Luną.
- To źle słyszałeś. To Ellingtogitqrątka, bo to Ty ostatnio częściej ją obmacywałeś tak jak Delly!
Strzeliłam focha i poszłam do swojego pokoju. Zabije tego Ellingtona! Takie rzeczy wymyślać!

„Laura”
Co oni sobie myślą? Takie głupoty wygadywać. Myślałam, że Ross jest bardziej rozgarnięty.
- To koniec Ross. - zdjęłam pierścionek z palca i podałam go Rossowi.
- Lau... Proszę... Nie odchodź... - mówił z płaczem w oczach. Złapał mnie za rękę.
- Daj spokój Ross. Uważałam Cię za rozsądnego chłopaka. Takiego rozgarniętego, grzecznego... Takiego co się nie bije i nie kłóci... Zawsze byłeś dla mnie wzorem...
- Nadal mogę taki być. Być twoim wzorem...
- Nie jestem tego taka pewna. Pomyliłam się co do Ciebie i co do naszej przyjaźni i miłości. Byłam tak zakochana, że nie zauważałam twoich wad. Nie interesowało mnie to co robisz gdy nie ma mnie przy Tobie. Ufałam Ci, że jesteś grzeczny, nie kłócisz się...
- Bo ja jestem grzeczny. To Ellington mnie sprowokował.
- To, że Ell zaczął to ja wiem. Ale myślałam, że Ty jesteś mądrzejszy niż on.
- Bo jestem.
- Ale jakoś nie potrafiłeś tego pokazać tylko zachowałeś się jak on. Jesteś równie głupi i zboczony jak on!
Wyszłam z domu Lynchów. Ross ruszył za mną. Dogonił mnie i szedł równo ze mną. Nie odzywał się ani słowem. Szliśmy tak w ciszy. Ross złapał mnie za rękę. Wyrwałam się mu i przyspieszyłam krok. Ross też przyspieszył.
- Dlaczego idziesz za mną? Nie dotarło do Ciebie, że to koniec?
- Dotarło, dotarło. Ale ja Cię kocham i nie pozwolę Ci odejść. - objął mnie ramieniem, a ja strąciłam jego rękę.
- Ale...
- Nie ma żadnego ale. - przerwał mi i pocałował mnie czule. Mimo iż byłam zła na niego i chciałam odejść, odwzajemniłam pocałunek. Ross obłapał mnie w pasie i przyciągnął bliżej.
- Nie fochaj się już i wróć do mnie.
Patrzałam mu prosto w oczy. Jak zawsze były pełne miłości. Nie wiedziałam co powiedzieć.
- Lau... Nie trzymaj mnie w niepewności... Powiedz szczerze. Jest dla nas szansa?
Nic nie odpowiedziałam tylko uwiesiłam się mu na szyi i pocałowałam go namiętnie.
- Kocham Cię Ross, ale nie potrafię z Tobą być.
- Ja też Cię kocham Lau... - zrobiłem szczenięce oczka. - Proszę, spróbujmy być razem. Ja już zawsze będę grzeczny.
- Mogę Ci ufać?
- Tak. Więc... Jaka decyzja?
- Możemy znów być parą. - ucieszył się. - Ale... - posmutniał trochę. - Ale jeśli znów będziesz niegrzeczny to na prawdę się rozstaniemy i już nigdy nie będziemy razem. Zrozumieliśmy się. - Ross tylko pokiwał głową, że tak. Objął mnie w pasie i zabrał do swojego domu. Gdy już tam dotarliśmy, padliśmy zmęczeni na łóżku w jego pokoju.
- Jaka ja jestem zmęczona... - ziewnęłam.
- Ja też...
- Jesteś zmęczona? - spytałam śmiejąc się.
- Zmęczony. - poprawił.
- Jesteś na prawdę uroczy.
- Dzięki.
Słodziliśmy sobie przez dłuższą chwilę, a później kochaliśmy się tak jak wtedy w namiocie...

„Riker”
Usiadłem z braćmi przy stoliku najbliżej sceny. Zaraz będzie pokaz tańca na rurze. Wrzask ludzi, blask świateł, głośna muzyka... Prawie jak na naszych koncertach. Dziewczyny wyszły na scenę. Zaczęły tańczyć. Obserwowałem uważnie każdą z nich. Zauważyłem między nimi Vankę Marano. Po pokazie wepchnąłem jej 100$ do stanika i zabrałem ją do pokoiku na piętrze.

„Shor”
- Nie wiedziałem, że Ty i twoja rodzina aż tak się stoczyła. - rzuciłem do Damiano.
- Ja i moja żona się nie stoczyliśmy. To Vanessa się zbuntowała i zatrudniła się tu. – Vanessa…. A więc tak nazywa się ta piękna panienka z którą wyszedł Riker… Gdyby ją wystawić na aukcję magazynową… Można by było na tym dużo zarobić… Licytowali by się o nią tak długo, aż wszystko by na nią wydali… Muszę zaryzykować i sprzedać córkę wspólnika.
- Twoje biedna córka musi tu pracować... Jest traktowana jak przedmiot. Faceci jej płacą, a ona wskakuje im do łóżka. Do tego wszystkiego, jej pierwszym klientem jest mój bratanek Rik...
- Ten głupi Lynch! Rossa jeszcze lubię i wiem, że on jest w porządku. Ale Riker... Nieodpowiedzialny gnojek, który zmienia dziewczyny jak koszulki...
- Chyba rękawiczki.
- Oj nie poprawiaj mnie.
- Dobra, dobra... A tak w ogóle… Czemu nie znosisz mojego siostrzeńca Rikera, a Rossa ubóstwiasz?
- Bo Ross to Ross. Znam go od dawna. Prawdę mówiąc od kołyski. Ross i Laura zawsze się dogadywali. Później, gdy Ross z rodziną przeprowadził się z Litteleton do LA, kontakt się urwał. Spotkali się dopiero teraz… Po tylu latach… Oni nadal nie wiedzą, że kiedyś w dzieciństwie się przyjaźnili… - wspominał.
- Dość tych wspomnień. Powiedz, dlaczego nienawidzisz Rikera.
- Znam go dość krótko. Od imprezy z okazji szesnastych urodzin Rossa. Wcześniej go nie poznałem, bo zazwyczaj gdy Stormie i Mark mieli przyjść do nas całą rodziną, był chory. Wtedy na tej imprezie nie zrobił na mnie dobrego wrażenia. Był tak nachlany, że zasnął pod stołem jeszcze przed tortem. Innym razem zrobił awanturę na środku ulicy, bo nie chciałem puścić Vanessy na randkę z nim… - rozgadał się w najlepsze.


--------------------------------
Hejka.
Druga część rozdziału za nami.
Jak sądzicie... Co wymyśli fochnięta na Ella Rydel?
Odpowiedź na to pytanie już w następnym rozdziale.
Jeśli myślicie, że Shor odpuścił sobie Delly to jesteście w błędzie. Dowiecie się już niebawem :)
Rozdział miał się ukazać w poniedziałek, ale nie czułam się najlepiej. Niby nic poważnego, a byłam u lekarza i w szpitalu na Izbie Przyjęć. Na szczęście nie musiałam tam zostać.
Teraz nie mogę się doprosić lekcji :(
Obiecuję, że teraz rozdziały będą pojawiały się normalnie.
Pozdrawiam i zapraszam i do napisania <3

sobota, 28 lutego 2015

8. „Kochanie nie mów nie” cz.1

„Rydel”
Siedziałam w swoim pokoju kiedy zadzwonił do mnie wujek Shor.
- Rydel, dziś nie musisz przychodzić. Odwiedzą mnie znajomi. - poinformował.
- A może jednak przyjdę i przygotuję coś do jedzenia? - proponowałam.
- Nie musisz dam radę.
- No to dobrze. Przyjdę jutro. - rozłączyłam się.
W tym momencie w drzwiach stanął Ellington.
- Masz dziś wolne popołudnie? - spytał.
- Tak. Mam. - odpowiedziałam. - A dlaczego pytasz?
- Chciałem Cię zabrać na kręgielnie, a potem na piwo...
- Zgoda - krzyknęłam - To za ile wychodzimy?
- Za ile będziesz gotowa.
- Ok. To ja się przebiorę i możemy iść.

„Damiano”
Umówiłem się z Shorem na dziś. Zapomniałem tylko powiedzieć, że ma zabrać papiery. Mamy do pogadania o interesach.
- Hej Shor. - powiedziałem gdy odebrał połączenie.
- Hej Damiano. O co chodzi?
- Chciałem Ci przypomnieć, żebyś zabrał papiery. Mamy dziś zobaczyć nowy towar. Podobno nowe panienki są naprawdę gorące.
- Ok. To wszystko?
- Tak. Widzimy się wieczorem. - rozłączyłem się. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem.

„Laura”
Słyszałam rozmowę taty z jakimś Shorem. Nowy towar? Jakieś panienki? To dziwne... Trochę nie podobne do poprzednich interesów tatusia. Muszę powiedzieć o tym Rossowi. Ubrałam buty i ruszyłam do mojego blondaska. Na miejsce dotarłam po 15 minutach. Drzwi otworzyła mi jego mama.
- Dzień dobry  Jest Ross?
- Dzień dobry Laurunia. Wejdź. Ross zaraz będzie. Poszedł tylko po małe zakupy na kolację.
- Już jestem. - krzyknął od wejścia.
- Widzisz, już jest. - oznajmiła Stormie, a Ross postawił zakupy na kuchennym stole.
- Cześć kochanie. - cmoknął mnie w policzek - Co Ci jest?
- Mój ojciec robi nielegalne interesy z jakimś Shorem! Handluje ludźmi! - wybuchłam.
- Już dobrze. - przytulił mnie - Na pewno się przesłyszałaś. Twój tata jest dobrym, uczciwym człowiekiem.
- Ale... Ale... - Ross przerwał mi namiętnym pocałunkiem.
- Chodź. Pójdziemy do kawiarni na Twój ulubiony deser lodowy.

„Rydel”
Wyszykowałam się w niecałe pół godziny. To mój nowy rekord.
- Jestem gotowa. - powiedziałam do Ella czekającego w salonie.
- Wow, Delly. Jak pięknie wyglądasz. Ta sexy sukienka, ten makijaż - wzdychał - I te loczki...
- Dziękuję - odpowiedziałam i cmoknęłam go w policzek. - Idziemy?
- Tak. - podał mi rękę i wyszliśmy z domu.

„Riker”
- Rocky. - krzyknąłem do brata mimo iż siedział obok.
- Co?! - spytał zszokowany zdejmując słuchawki.
- Wyskoczymy do klubu nocnego?
- Chętnie. Bierzemy jeszcze kogoś?
- Rylanda. Ross jest zajęty Lau, a Ell zabrał Delly na kręgielnie.
- Uuuuu... Randka Rydellington.
- Rydellington? Kto to wymyślił?
- No ja.
- A nie jesteś zazdrosny o swojego kumpla?
- A Ty o swoją siostrę?
- Nie zapominaj, że to też Twoja siostra.
- Rik nie zaczynaj!
- To Ty nie zaczynaj. Idziemy.

„Ross”
Siedzieliśmy z Laurą w kawiarni i zajadaliśmy się miętowo-czekoladowym deserkiem lodowym. Karmiliśmy się nawzajem i wymienialiśmy pocałunki.
- Kocham Cię - szepnąłem jej do ucha.
- Ja Ciebie też.
- Mam jedno pytanie...
- Jakie?
- Wyjdziesz za mnie? - spytałem klękając przed nią z pierścionkiem.
- Tak Rossy. - dała nałożyć sobie pierścionek na palec, po czym rzuciła mi się na szyję.

„Rydel”
Dość długo byłam z Ellem w kręgielni. Ograłam go chyba z 30 razy. Około 22 poszliśmy do klubu na piwo. Przy barze siedział pan Marano z...
- Wujek Shor?! - krzyknęłam.
- Delly?! - wujek był równie zszokowany jak ja.


----------------------------------
Hejka.

Akcja toczy się coraz szybciej.
Jak myślicie...
* Co Shor robi w klubie nocnym?
* Czy dojdzie do czegoś pomiędzy Delly a Ellem?
Odpowiedzi na te pytania w drugiej części rozdziału.


Rozdział napisany był już dość dawno, bo w Sylwestra. W takim wypadku, jeśli znajdą się jakieś błędy serdecznie przepraszam ;)

Pozdrawiam i do napisania <3